Dzisiaj opowiem ci w jaki sposób – w ciągu kilku miesięcy od kiedy rozpocząłem naukę produkcji muzyki – udało mi się skończyć swoją pierwszą poważniejszą produkcję, którą wydałem potem w małej zagranicznej wytwórni muzycznej. Nie byłoby to możliwe bez kilku kluczowych sposobów myślenia, którymi podzielę się z tobą w dzisiejszym artykule. Mam nadzieję że moje 5 praktycznych porad pomoże ci ruszyć z kopyta z nowym, dobrym materiałem!

Przygodę z produkcją muzyki elektronicznej zacząłem w 2009 roku. Tak jak wszyscy, na samym starcie miałem zerową wiedzę na temat obsługi DAW, nie wiedziałem nawet co to jest equalizer czy kompresor. Byłem jednak niesamowicie zainspirowany nowym, ciekawym światem który stał przede mną otworem. Miałem też głębokie poczucie, że osiągnięcie sukcesu na tym polu jest możliwe bez jakichś mitycznych kontaktów – przekonywały mnie o tym np. profile MySpace (taaak, kiedyś był on popularniejszym narzędziem od Facebooka) innych rodzimych producentów, których utwory były supportowane przez takie sławy jak Tiesto czy Armin van Buuren. W takim razie, przy odrobinie talentu i ciężkiej pracy, wydanie czegoś w znanej wytwórni albo support własnej produkcji przez znanego DJa nie były czymś totalnie nieosiągalnym.

Ale jak się zabrać do tego wszystkiego? Jak możliwie szybko nauczyć się efektywnego produkowania bez lat błądzenia w kółko bez namacalnych efektów. Tematyka produkcji muzycznej jest na tyle złożona, że nie wystarczą same dobre chęci, oglądanie dziesiątek tutoriali na youtube i eksperymentowanie w ciemno. Zacząłem więc zastanawiać się nad tym, jaki system nauki byłby dla mnie najbardziej efektywny. I dzisiaj ci go przedstawię, oczywiście z pewnymi modyfikacjami które wynikają z moich 9-letnich doświadczeń w produkcji muzyki elektronicznej.

Porada 1: Idź na ilość, nie na jakość

Moja pierwsza i główna porada może się wydać nieintuicyjna i sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem. Już słyszę wasze komentarze pod nosem: „Co on chrzani, jakość jest przecież najważniejsza! Mam robić jakiś chłam czy produkować na poważnie?!„. Spokojnie, już wszystko tłumaczę;)

Rozważmy dwa scenariusze z udziałem dwóch młodych adeptów produkcji muzyki elektronicznej. Obaj dopiero zaczynają, zainstalowali sobie niedawno FL Studio albo Abletona, mają trochę talentu, dużo zapału i pomysłów w głowie. Różnią się jednak podejściem. Pierwszego nazwijmy Janek, a drugiego Marek.

Podejście Janka

Janek podchodzi do wszystkiego bardzo ambicjonalnie i perfekcjonistycznie. Nie może psychicznie znieść tego, że jego utwory obecnie brzmią bardzo źle. Stworzył jedną melodię i zestaw akordów, które mozolnie dopracowywał przez kilka dni, następnie przez tydzień wymyślał najlepszy możliwy zestaw dźwięków jaki tylko mógł osiągnąć. Potem wiele dni układał jego zdaniem perfekcyjną aranżację. Następnie niemiłosiernie męczył się z miksem, nie potrafił ogarnąć tego, czemu nie jest w stanie osiągnąć takiego brzmienia jak zachodni znani producenci. Nic ze sobą nie grało tak jak trzeba, kawałek raz był zamulony, raz zbyt jaskrawy, w ogólnie nie miał życia. Robienie masteringu nie miało w tym przypadku żadnego sensu. Sfrustrowany Janek spędził miesiąc próbując rozkminić co robi nie tak, w końcu uznał „produkcja jest chyba nie dla mnie, po prostu jestem ch#$@wy” i rzucił wszystko w kąt i zapomniał o całym temacie. Miał zrobiony tylko jeden utwór i był zły na cały świat.

Podejście Marka

A co w ciągu tego samego miesiąca zrobił Marek? Otóż, pogodził się z faktem że dopiero zaczyna i musi zbierać jak najwięcej doświadczeń i dużo eksperymentować. Postanowił więc zrobić jak najwięcej utworów, nieco ignorując fakt, że brzmią one słabo. „Każdy od czegoś musi zacząć, muszę stworzyć jak najwięcej różnej muzyki żeby czegoś się nauczyć” – codziennie powtarzał sobie w głowie. Nie rozwodził się za dużo nad każdą pojedynczą melodią, używał pierwszej sensownej jaka przyszła mu do głowy, po czym szybko szedł za ciosem i tworzył różne dźwięki, kombinował nad aranżacjami, ale też nie przesadnie dużo, żeby siedzieć nad nimi wiele dni. Potem robił miks na tyle, aby po prostu dźwięki były czytelne i słyszalne, a każdy kolejny utwór miał wykorzystywać jakąś nową technikę (np. z poradnika na youtube), tak aby ciągle iść do przodu z brzmieniem.

Wnioski

Efekt tego drugiego podejścia był taki, że po miesiącu Marek miał ukończone 6 małych produkcji, a każdy kolejny utwór sprawiał, że musiał on przejść przez całą procedurę tworzenia utworu. Stworzył więc 6 melodii i ciągów akordów, 6 aranżacji, 6 razy więcej brzmień i 6 razy zrobił miks. Jak myślisz – kto bardziej nauczył się produkcji i zrobił większe postępy? Janek czy Marek? Odpowiedź jest raczej oczywista.

WAŻNA UWAGA: Pamiętaj, aby tworzyć utwory od początku do końca. Nawet jeśli ma to być krótka forma. Nie zostawiaj zaczętych pomysłów nieskończonych, staraj się żeby miały chociaż wstęp, rozwinięcie i jakieś zakończenie. Większość producentów muzycznych ma zły nawyk tworzenia mnóstwa krótkich idei, które potem wiecznie okupują dysk twardy i nigdy nie ujrzą światła dziennego jako skończone produkcje. Gdy zmusisz się do finalizowania swoich produkcji, za każdym razem przejdziesz wszystkie etapy produkcji i zrobisz znacznie szybsze postępy.

Porada 2: Używaj nagrań referencyjnych

Użycie tzw. ścieżek referencyjnych jest jednym z najbardziej pomocnych i kluczowych elementów, które drastycznie przyspieszą twoją naukę tworzenia dobrze brzmiącej muzyki i przybliżą cię do twojego wymarzonego poziomu brzmienia. O co tutaj chodzi? Otóż jedną z najważniejszych rzeczy jest osłuchanie się z tym jak na twoim sprzęcie powinna brzmieć dobrze zmiksowana muzyka.

Pamiętaj, że twoje pomieszczenie w 99,9% przypadków nie będzie idealne akustycznie, a monitory czy słuchawki których używasz, zawsze w jakiś sposób kolorują brzmienie i nie do końca oddają rzeczywistość. Coś, co w twoim pokoju brzmi na idealnie zbalansowane, dynamiczne i profesjonalne, w warunkach klubowych albo np. w aucie może zaprezentować się iście tragicznie. Najwięcej problemów jest zazwyczaj z niskim basem. W domowych warunkach zazwyczaj nie za dobrze go słychać, lub też nie ma go wcale i możemy mieć tendencję do przebasowywania swoich miksów, co może potem nas nieźle uderzyć i zdziwić gdy odpalimy swój utwór w samochodzie albo na dużych kolumnach w mieszkaniu kolegi i usłyszymy jedną wielką ścianę basu.

Skompletuj więc sobie bibliotekę uznanych, profesjonalnych utworów, co do których masz przeświadczenie, że brzmią naprawdę dobrze i słuchaj ich przed każdą sesją produkowania, aby niejako „zresetować” swoje uszy i nastawić je na to, jak mniej więcej „powinna” u ciebie brzmieć muzyka. Pamiętaj, że często niekorzystne jest ruszanie gałki głośności interfejsu (w trakcie oraz pomiędzy każdym podejściem do produkcji), gdyż różne poziomy głośności znacząco zmienią twoje odczucia co do ilości niskich oraz wysokich tonów.

Warto załadować sobie ścieżki referencyjne bezpośrednio do projektu w twoim DAW, a także (bardzo ważne!!) dopasować ich średnią głośność (RMS lub LUFS) do tego, co obecnie produkujesz – a następnie szybko przełączać się A/B pomiędzy swoim utworem a referencjami. W ten sposób zyskasz mnóstwo przydatnych informacji na temat tego, czego w twoim miksie brakuje. Wszystkie referencje mają głośniejszy clap i snare niż twój kawałek? Każda ma więcej wysokich tonów powyżej 8kHz? Twój utwór brzmi dość sucho i bez głębi na tle innych? Chyba wiesz, co możesz wtedy zrobić z tymi odkryciami;) Więcej na temat użycia referencji (choć nieco pod innym kątem, gdyż tutaj porównuję jeden utwór sam ze sobą) dowiesz się odpalając poniższy filmik:

Porada 3: Ogranicz liczbę narzędzi, z których korzystasz

W obecnych czasach producenci syntezatorów i wszelkiego rodzaju wtyczek z efektami chcą ci wmówić, że absolutnie potrzebujesz ich nowej wtyczki XYZ, aby osiągnąć dobre brzmienie. Zresztą nic dziwnego, w końcu to ich biznes i chcą dla niego jak najlepiej oraz osiągnąć jak największy zysk. Co oczywiście nie oznacza, że musisz się tak łatwo poddawać ich retoryce;) Tak naprawdę, najbardziej kreatywny i pomysłowy będziesz wtedy, gdy zdecydowanie ograniczysz liczbę wtyczek, z których korzystasz. Polecam ci nawet ograniczyć się do 1 (słownie: jednego) syntezatora, a także pokładowych narzędzi, które masz w swoim DAW. A także kilku wybranych wtyczek, co do których wiesz, że są ci absolutnie niezbędne i nie będziesz w stanie się bez nich obejść tworząc swoje utwory.

Aby te pozostałe cię nie kusiły i nie rozpraszały, możesz je tymczasowo wywalić z folderu z wtyczkami. Natychmiast poczujesz, jakby ktoś zdjął z ciebie jakiś ciężar. Nie musisz już co chwila podejmować podświadomie męczących wyborów jakiego kompresora, korektora, przesteru czy limitera użyć – masz do dyspozycji tylko kilka wybranych narzędzi.

Jak myślisz, czemu wielu współczesnych ludzi sukcesu, takich jak np. Mark Zuckerberg zawsze chodzi w jednym wybranym T-Shircie? Mają po prostu 50 takich samych i każdego ranka nie muszą podejmować zbędnych drobnych wyborów, zwyczajnie zakładają tę samą podkoszulkę i nie obciążają swojego umysłu tego typu przyziemnymi sprawami – od razu skupiając się na tym, co jest dla nich naprawdę ważne i produktywne.

Tak samo jest z wszelkimi wtyczkami i paczkami sampli. Lepiej nauczyć się do perfekcji obsługi pojedynczego syntezatora, jak np. Sylenth1 czy Serum i nie zaprzątać sobie głowy wszystkimi potencjalnymi możliwościami – tylko od razu zabrać się za kreatywne tworzenie. Tak samo dobrze jest po prostu dogłębnie poznać 1-2 paczki sampli, żeby umieć szybko znaleźć dany dźwięk,  zamiast zapoznawać się z każdą w 10% i potem miotać się pomiędzy nimi, szukając konkretnego sampla.

Pamiętaj też o syndromie „a jak by to zabrzmiało, gdyby…„. Jeśli masz zainstalowane 10 różnych kompresorów i zaczniesz zagłębiać się w subtelności brzmienia każdego z nich i testować wszystkie na jednym dźwięku, to znacząco przedłużysz czas tworzenia utworu, a także możesz stracić cenny stan twórczego flow. Pamiętaj, że w razie czego możesz się bawić w takie detale na końcu produkowania kawałka, a przez większość czasu skupiaj się na jak najszybszym doprowadzeniu swoich idei do finiszu.

Podsumowując, pamiętaj że limity i ograniczenia to coś, co paradoksalnie najbardziej wyzwoli twoją kreatywność!

Porada 4: Bądź regularny i wytrwały. Znajdź źródło motywacji

W tej zasadzie chodzi o stworzenie sobie swoistego rytuału i wyćwiczenie siły woli. Największe postępy osiągniesz siadając do produkcji codziennie (ew. z wyłączeniem weekendów), nawet na 15-20 minut. Wiadomo, nie zawsze mamy siłę, czas, ochotę na produkowanie, ale regularność i żelazna konsekwencja w trzymaniu się pewnych zasad niesłychanie przyspieszają postępy w nauce produkcji muzyki (a także w nauce czegokolwiek). Nie mówiąc o tym, że poczujesz swoistą dumę i zadowolenie, że codziennie idziesz do przodu, a chwilowe załamania, brak chęci, zły nastrój – nie są w stanie cię powstrzymać!

A co w przypadku, gdy nie masz weny, nic nie wychodzi, nie masz pomysłu na to co danego dnia robić? Wtedy możesz np. odpalić sobie jakąś wtyczkę i zacząć kręcić gałkami i eksperymentować – a nuż stworzysz jakieś ciekawe brzmienie, które możesz potencjalnie wykorzystać w jakiejś produkcji? Albo np. pomyśl nad układaniem patternów perkusyjnych – to zazwyczaj nie wymaga niesłychanej kreatywności i zaangażowania. Zrób cokolwiek, jakiś malutki krok w kierunku nauki produkcji i osiągnięcia lepszego brzmienia. Po kilku miesiącach efekty mogą cię naprawdę zadziwić!

Duże przerwy w produkowaniu sprawiają, że wypadasz z gry. Twoja motywacja słabnie, przestajesz czuć się jak producent, a nawet ciężej zebrać ci się do ponownej sesji w twoim DAW. Miej to zawsze na uwadze!

PS. Limity czasowe są tak naprawdę świetne! Gdy masz nieograniczoną ilość czasu na produkcję, bardziej skupiasz się na nieistotnych detalach, a nie na tym co jest naprawdę ważne. Mnie osobiście czasami zadziwia ile roboty jestem w stanie zrobić w ciągu pół godziny, a jak mało postępów potrafię zrobić, gdy mogę produkować przez cały dzień. Ale może jestem po prostu akurat typem osoby, na którą presja czasu działa motywująco, kto wie;)

Odpowiednie źródło motywacji

A propos motywacji, znacznie łatwiej będzie ci przekonać się do codziennego produkowania, gdy znajdziesz sobie odpowiednie źródło motywacji. Każdy producent cyklicznie przeżywa okresy załamania i zniechęcenia, co jest absolutnie naturalne i powszechne. Na początku ogarnia cię euforia i zapał do produkowania, a następnie bywa, że przestajesz widzieć w tym wszystkim jakikolwiek sens i chcesz to rzucić. Co można z tym zrobić? Najlepiej napisz sobie na kartce co tak naprawdę cię motywuje do tworzenia muzyki. Może to być chęć zdobycia wiernego grona słuchaczy, może to być aspekt finansowy, chęć bycia rozpoznawalnym (nazywajmy rzeczy po imieniu, większość ludzi chciałaby być bardzo sławna, lubiana, szanowana, tylko nie przyznaje się do tego innym), a może to po prostu twoja wielka pasja i marzenie i masz ambicję się tego nauczyć, aby wyrażać swoje emocje poprzez muzykę. Żadnego podejścia nie będę tutaj krytykować, najważniejsze jest to, aby twój powód cię jak najbardziej elektryzował i motywował do regularnej pracy!

Porada 5: Ciągły rozwój!

Oczywiście tej porady też nie mogło tutaj zabraknąć;) Staraj się ciągle szkolić, czytać różne artykuły na temat produkcji i oglądać poradniki na youtube (najlepiej od doświadczonych producentów, którzy rzeczywiście wiedzą, o czym mówią). Oczywiście łatwo z tym jednak przesadzić i zapętlić się w pochłanianiu najprzeróżniejszej wiedzy, zamiast produkować. Wiadomo, mózg jest leniwy i łatwiej jest nam oglądać mnóstwo poradników pod rząd i danego dnia nie zrobić nic produktywnego. Warto więc to jakoś zbalansować i zastosować taką metodę, że staramy się od razu w praktyce zastosować techniki o których się dowiemy. Nie warto więc oglądać czy czytać zbyt wielu różnych materiałów na raz.

I tutaj najważniejsze: najwięcej nauczysz się w praktyce, czyli na ciągłym eksperymentowaniu, kręceniu gałkami i samodzielnym układaniu różnych patternów i aranżacji. Twoich osobistych doświadczeń i wniosków (co do tego co działa, a co nie) nie zastąpi nawet najlepszy poradnik albo kurs. Mogą cię one jednak naprowadzić na właściwe tory i być przydatną dźwignią do osiągnięcia twoich celów.

Warto też szukać bezpośredniej pomocy u bardziej doświadczonych producentów. Wiadomo, większość z nich (szczególnie tych znanych) w ogóle ci nie odpisze – jednak gdy będziesz mieć do nich konkretne, ciekawe pytania to chętniej ci poradzą. Mało kto lubi być dodany do znajomych na Facebooku, a potem natychmiast dostać seryjną wiadomość z linkiem i prośbą o ocenę utworu. Może warto najpierw zbudować z innymi ludźmi pewnego rodzaju koleżeńską relację, a dopiero potem wysyłać im swoje produkcje? Sposób na pewno warty rozważenia;)

Dobrym źródłem informacji bywają też wszelkiego rodzaju grupy dyskusyjne, jak np. >>oficjalna grupa Surrounded Audio na Facebooku<< na której możesz zadać innym osobom pytania na temat produkcji. Dobrze, jeśli będą to przemyślane, oryginalne, nurtujące cię pytania, które zachęcają innych użytkowników do szerszej dyskusji. Wtedy uzyskasz znacznie więcej opinii i komentarzy!

Podsumowanie

Mam nadzieję, że powyższe porady w jakiś sposób przybliżą cię do twojego celu, którym jest jak najszybsze nauczenie się produkcji muzycznej na wysokim poziomie. Powinieneś:

  • Skupiać się na tworzeniu jak największej liczby całych produkcji od początku do końca, bez dużego przywiązania do ich jakości, która i tak przyjdzie z czasem
  • Używać nagrań referencyjnych i stale porównywać swoje brzmienie z innymi produkcjami uznanych producentów
  • Ograniczyć liczbę syntezatorów, efektów, paczek sampli z których korzystasz, aby jak najbardziej wyzwolić swoją kreatywność w ramach stworzonych limitów
  • Znaleźć sobie naprawdę dobre źródło motywacji, które zachęci cię do regularnego, codziennego produkowania
  • Ciągle się rozwijać, zdobywać nową wiedzę, a przede wszystkim w praktyce testować wszystkie porady jakie otrzymasz od innych

Mi osobiście naprawdę pomogło stosowanie tych zasad w praktyce i sprawiło, że wydałem wiele utworów i remixów w zagranicznych wytwórniach w relatywnie niedługim czasie od rozpoczęcia swojej przygody z muzyką elektroniczną. Koniecznie daj znać w komentarzu poniżej, co sądzisz o tych poradach, a także która z nich najbardziej cię zainspirowała!

Matt Bukovski